czwartek, 25 czerwca 2015

Burząc mur między mną, a moim blogiem.

Najważniejsze w blogowaniu jest stałe utrzymywanie kontaktu z czytelnikami, systematyczność. Cóż, po roku istnienia tego bloga, jego różnych odsłonach doskonale wiemy, że systematyczność nie jest moją mocną stroną tzn. już nie jest. Ci, którzy są ze mną od początku doskonale wiedzą, że potrafiłam długi czas dodawać post średnio co dwa dni, a teraz? Ciężko jest mi usiąść i coś napisać i nie chodzi tu wcale o brak czasu bo po i przed pracą mam go wiele.
Chodzi tu o typowy brak weny. Całkowita artystyczna blokada. Myślę sobie wtedy, że okay, za moment mi przejdzie. Ale niestety, z każdym dniem zwłoki blokada pochłania mnie coraz bardziej. Doskonale wiem, że inni blogerzy to znają ale nie może być tak, że moi czytelnicy przyzwyczajeni są do długich odstępów między postami. Czasem ciężko jest mi się tu odnaleźć. To mój mały świat, który pokazuje mi jak wiele się zmienia. Wracając do postów z początków zauważam to jak charakter, tematyka i wszystko powoli się tu zmieniało. Widzę też tu ludzi, którzy naprawdę chcą tu być i mnie odwiedzają co ciągle zauważam w stale zaskakujących mnie dziennych statystykach odwiedzin. To dziwne, jak łatwo jest mi zrobić milion selfie i spamować insta do którego raczej byłam sceptycznie nastawiona, a nie potrafię zabrać się za to co od zawsze dawało mi satysfakcję i szczęście. I to właśnie dziś znalazłam tą wenę, która bezlitośnie postanowiła mnie opuścić. Każdy blogger musi znaleźć swoją porę na pisanie. Jedni robią to rano, inni po obiedzie, a inni są jak ja. Dochodzi druga, a ja właśnie uzyskałam wenę dzięki tym wypocinom wyżej.

Jak pokonać totalny brak weny twórczej?
Pisząc bloga musimy być całkowicie wierni sobie. Chyba nigdy nie byłam tak naprawdę świadoma tego, że blog to coś jak własna wyspa lub świat. To co jest tutaj od samego początku budowane jest przez nas samych. Nie możemy podążać za modą. Wiem, że nie pasuję na blogerkę modową - od zawsze wolałam latać z chłopakami po podwórku i wspinać się na drzewa. Wolę krytykować, radzić, rozwiązywać problemy. Jeżeli najważniejsze dla mnie stałyby się statystyki bądź współprace to z pewnością podążałabym za modą, często łamiąc swoje własne zasady i poglądy. Myślę, że każdy blogger powinien być tego świadomy, że po pierwsze musi być wierny sobie i swoim poglądom, a dopiero potem upodobaniom społeczności czytelniczej. Gdy coś jest dla nas naturalne to dużo łatwiej jest nam coś wymyśleć. Złe dopasowanie tematyki bloga z pewnością sprawi, że nam to nie wypali.

Rysowanie zawsze wychodziło mi dobrze. Kochałam brać w rękę ołówki, kredki itp. Mogłam narysować co tylko chciałam ale tylko dla siebie. W sytuacjach, kiedy dzieło było obowiązkiem, a nie moją własną inicjatywą automatycznie się blokowałam. Przykład? Znajomi często mówią mi, że ponoć mam talent. I co z tego skoro na dobre oceny z plastyki musiałam nieźle się namęczyć? Co to ma do blogowania? A no właśnie bardzo dużo. Często mówię sobie, że dziś coś napiszę, a kończę na oglądaniu kilku dobrych odcinków Plotkary pod rząd. Dlaczego? Bo wiem, że muszę i wtedy wcale, ale to wcale nie mogę niczego wymyśleć. Dlatego chyba muszę tworzyć posty na zapas wtedy gdy mam wenę, to w sytuacjach awaryjnych będę mogła je wykorzystać.

Szczerze mówiąc blokadę we mnie często powoduje brak pewności siebie. Jakim cudem? Myślę, że mam więcej wersji roboczych niż samych postów i nie sądzę, że kiedykolwiek opublikuje chociaż jedną z tych prób napisania wpisu. Czemu tak jest? Przed dodaniem posta czytam go kilka razy, poprawiam literówki, powtórzenia i wszystko inne, a potem stwierdzam, że to co napisałam nie ma wcale sensu lub jest po prostu do bani. Wtedy automatycznie zamykam przeglądarkę i odpuszczam stwierdzając, że nie umiem napisać nic sensownego tylko piszę głupoty. Wiem, że nie do końca tak jest ale czesto to co wbijemy sobie do głowy po prostu przejmuje nad nami kontrole i automatycznie wywiera wpływ na nasze działania. Po takiej akcji robię sobie przerwę, która całkowicie wszystko pogarsza, Wiem, że gdyby pewność siebie mną zawładneła to zamiast dopuszczać sie samokrytyki podbudowałabym się do tego stopnia, że spłodziłabym tu przepełniające mnie dumą dzieło.

Ostatecznie moją wenę znalazłam. W jaki sposób? Postanowiłam nie wykorzystywać TAGów czy pisać o swoim dniu. Stwierdziłam, że poruszę swój problem i bum. Post powstał. Więc jaki jest najlepszy sposób na blokadę twórczości? Po prostu pisać, nie ważne gdzie i o czym. Pisać bez przerwy w tych momentach dnia, kiedy najłatwiej jest nam się skupić i odwiedza nas fala myśli, które możemy potem przełożyć na klawiaturę. Pisząc do was po prostu się odblokowałam i to najlepszy sposób na pokonanie blokady.


1 komentarz :

  1. Mnie często niestety miewa brak weny, ale do rysowania:(
    -----------
    http://polowcia--blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń