środa, 29 października 2014

Widziałam Yeti..

Cześć Kochani,

Uroczyście otwieram sezon na "Pizga złem" i inne takie.. Ale naprawdę nastają warunki pogodowe całkowicie niezgodne z tymi, w których jestem w stanie funkcjonować. No dobra, nie będziemy przecież gadać o pogodzie :) Dziś przejdziemy do posta troszkę innego niż te standardowe, ponieważ temat no nie wiem.. sama sobie nie potrafię doradzić, to wam tym bardziej. Jestem tym "pechowym", testowym rocznikiem, który z każdym testem końcowym ma pod górkę. Wynika z tego to, że moja matura nie jest jeszcze do końca ukazana, wszyscy wciąż się uczą o tym czego możemy spodziewać się w maju. Dlatego mówię, że matura jest jak Yeti. Wszyscy o niej mówią, ale nikt jej nie widział. No niestety ja i maturzyści mojej szkoły dziś ją widzieliśmy. Może nie całą, ale z przedmiotu, który wręcz paraliżuje czyli Matematyki.. no przy najmniej na mnie tak działa. Powiem wam, że nie ma nic gorszego niż pisanie pierwszej próbnej wersji egzaminu, ja wiem, że teraz Ci, którzy są już po maturze mogą się śmiać. Tak jak mi chciałoby się śmiać z testu gimnazjalnego itp. ale z drugiej strony doskonale wiem jakie emocje towarzyszą takim sposobom sprawdzania wiedzy. Dopiero dziś tak dosadnie trafiła do mnie informacja, że to już za 187 dni.. Niby tak daleko, a jednak tak blisko. Właśnie stąd wziął się tytuł tego wpisu. Dosłownie czuje się jakbym spotkała coś o czym wszyscy wiedzą, a jednak nikt tego nie widział. Tutaj aż prosi się o to aby dać jakieś rady ale jakie? Nauka, okay to może być najlepsza rada. Po prostu dobrze się przygotować. Tylko czy to wystarczy? Dziś przez pierwsze kilkadziesiąt minut nie mogłam opanować szoku, stresu, paniki i drżących rąk, a potem dostałam olśnienia. Możecie się naprawdę śmiać ale znam wiele osób, które reagują jeszcze gorzej niż ja, a to już naprawdę wyczyn. Złą rzeczą może być także to, że gdy używamy podręcznika jednego wydawnictwa, np. z matematyki uczymy się określonych pojęć i form zadań, a potem dostajemy zadanie na maturze, które potrafilibyśmy rozwiązać ale nie potrafimy zrozumieć treści zadania przez odmienną formę czy określenia niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Niestety jest to brutalna prawda i mimo, że będzie to mega trudny okres nie tylko w moim życiu ale i w życiu wszystkich maturzystów z rocznika '96 i tych, które będą stały przed tym wyzwaniem w przyszłości, to mam nadzieję, że ten okres minie baaardzo szybko, zdobędziemy potrzebne wyniki na studia i będziemy się jeszcze śmiać z tego jaka panika nas ogarniała gdy zaczynaliśmy zliczać dni do matury. A więc może dam wam jedną radę, do której sama z wielką chęcią się zastosuje. UWIERZMY W SIEBIE, a na pewno osiągniemy to co teraz wydaje się takie odległe. Taką samą rade dostaję gdy paraliżuje mnie strach na matematyce przed, jak się później okazuje, mega banalnym zadaniem :)
Nie bardzo mam co wam dodawać jako zdjęcia dlatego dołączam fotki z ostatnich kilku dni :) Jakość snapchatowa i facebookowa ale nic nie poradzę, na pewno będzie coś lepszego już wkrótce..



6 komentarzy :

  1. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award, zapraszam do mnie po pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno zdasz egzamin dojrzałości bez problemu :), pomyśl sobie o tym, że na studiach co semestr będziesz zdawać taką jakby kolejną maturę :P, także uszy do góry i ucz się i będzie okay :).

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczne zdjęcia :) rada bardzo dobra, i daje do myślenia :)
    obserwuję, buziaki! dzulias.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne zdjęcia.

    .
    Zapraszam na wczorajszy post. http://paris2607.blogspot.com/2014/11/cmentarza-noca-hallowen.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko będzie dobrze :) Ja obserwuję a ty? :)

    OdpowiedzUsuń