Jednakże ostatnio natknęłam się na komentarze w internecie sugerujące mi, że istnieją osoby, które są jak Grinch albo Scrooge (oczywiście na myśli mam obu bohaterów w tej pierwotnej wersji) - czyli typowi "świąteczni hejterzy". Skąd to się w ogóle bierze?
Wiadomo hejterzy czepiają się wszystkiego to czemu nie Świąt? Ale warto to rozważyć bo może nie są to tylko hejterskie odezwy. Chyba każdy zauważył, że na samym początku podkreśliłam słowo wciska. Nie da się ukryć, że mimo, że do świąt został nam jeszcze miesiąc to już od dawna w sklepach królują święta co sprawia, że wiele osób czuje się zdegustowane. Właściwie to wcale się im nie dziwie, bo zanim dojdzie do świąt można się nimi przesycić. Ja sama pisząc ten post w listopadzie, kiedy jeszcze do świąt miesiąc zachowuje się troche jak te wszystkie centra handlowe, które celebrują święta zdecydowanie za wcześnie. Może uznanie ludzi za Grinch'a i Srooge'a jest dość mocnym porównaniem, bo moim zdaniem postaci te są troszkę prze kolorowane i wątpię, że jest tak, że ludzie są zdecydowanie przeciw, nienawidzą tego okresu i tym podobne ale łatwo jest wpoić sobie złe skojarzenia z tym okresem, wystarczy że wydarzy się wtedy coś nieprzyjemnego ale przecież są też osoby, którym nie dużo wystarczy do tego, żeby zacząć coś krytykować, np.
- Jest zimno,
- Trzeba wydać pieniążki,
- Odpowiedzieć na wszystkie (czasem niewygodne) pytania od całej rodziny,
- Utrzymanie diety nam nie wychodzi..
- Trzeba spędzić długie chwile wymyślając prezenty..
I wiele wiele innych ale czy rzeczywiście można nienawidzić tego dnia? Pewnie moglibyście mi w kontrofensywie odpowiedzieć, że "Jak można kochać te święta?". Jeżeli skupić się na materialnej stronie tej sytuacji to są i plusy i minusy bo możemy "wzbogacić się" o rzeczy, które znajdziemy pod choinką, a minusy możemy stworzyć z tego, że sami też musimy wydać pieniądze na innych. Aspekt psychologiczny jest zdecydowanie bardziej skłaniający się ku dobrym rzeczom, bo mamy wolne, spędzamy miło czas, widzimy jak podarunki od nas cieszą innych, sami jesteśmy szczęśliwi gdy coś otrzymujemy itp itd.
Dla mnie święta to po prostu czas kiedy można bezkarnie się objeść, spędzić czas z rodziną, uszczęśliwić innych i chwila, w której możemy oderwać się od szarej rzeczywistości skupiając się na licznych światełkach, ozdobach i innych rzeczach, które zdecydowanie wprowadzają do naszych serc wesoły nastrój. I choć wymieniłam wam u góry kilka powodów, dla których inny mogą krytykować ten okres to myślę, że wszyscy stajemy się chociaż trochę weselsi na samą wzmiankę o Świętach Bożego Narodzenia i wszystkim co się z nimi wiąże. A jak wy widzicie święta, lubicie je? Kochacie? A może należycie do tych co jednak mają dystans do tego okresu? Koniecznie dajcie mi znać!
PS: I'M BACK! <3


Mi od jakiegoś czasu zupełnie nie zależy na prezentach, święta to okres, w którym można spędzić czas z rodziną i to się liczy :-)
OdpowiedzUsuńCałkowicie zgadzam się z Twoim zdaniem! <3
Usuń