Minęło trochę czasu od posta, a może to dobrze. Blog był przez was odwiedzany i dość zaskoczyła mnie liczba odwiedzin gdy weszłam ostatnio na bloga. Dziś pierwszy dzień wiosny, czy to nie dobra okazja, żeby wprowadzić tu zmiany i jakieś zasady? Pracuję nad zmianą wyglądu bloga i nad ustaleniem jakiegoś "grafiku" (?) co do pojawiania się postów, bo przecież wypadałoby, żeby miało to jakąś płynność, stały ciąg, bez wymówek. Tak, ciężko jest pogodzić szkołę, maturę, korki, przyjaciół i chłopaka, a do tego pisać jeszcze posty ale przecież nie zajmuje to tak dużo czasu, a więc czas na jakiś porządek.
Dziś przychodzę do was z nowym postem, w starym stylu. Porozmawiamy dziś o dumie. Kilka chwil temu trafiłam na bardzo fajny cytat, który dość dobrze odnosi się do rzeczywistości.
" Żałuję, że tak często unosiłam się dumą,
bo straciłam tyle chwil, w których mogłam się z Tobą śmiać. "
Każdy człowiek ma w sobie dumę i często łatwo jest nam się jej poddać. Tylko czy jest to dobre rozwiązanie? No właśnie, z cytatu wynika, że nie. Ale jednak towarzyszy nam ona w każdej dziedzinie życia.
Związek, przyjaźń itp, itd.. - pokłócicie się, każdy ma swoje racje i powody do złości, ale po nie długim czasie złość mija, a Ty wciąż podskakujesz na każdy dźwięk smsa'a z nadzieją, żę to od niego, a gdy tak nie jest popadasz w smutek jednak sama nie napiszesz, bo jesteś zła, a po co masz się starać, jeżeli mu zależy to sam napisze i tak w kółko... a co gorsza, gdy zobaczysz, że ten ktoś bawi się dobrze bez Ciebie uhuhuhuh.. to dopiero dołek.
Do czego prowadzi duma? Jestem pewna, że do niczego dobrego, dać się jej ponieść to jak skazać siebie samego jak np. w wymienionym wyżej przykładnie, na smutek i po co nam to wszystko? Niestety należę do osób, które unoszą się często dumą i mimo, że wiem jakie to złe to dalej nie potrafię tego jakoś opanować. Mam dla was tylko jedną radę w tym poście. Jeżeli wam na kimś zależy to nie unoście się dumą bo prawda jest taka, że doda wam to tylko smutku, a może mogłoby być okay.
Koniecznie podzielcie się ze mną swoją opinią na temat tego co napisałam wyżej. Jak to jest w waszym przypadku? Ja na tym kończę ten post i zapraszam was na następny, w którym mam nadzieję, że ustalę już jakieś "reguły" i zaczniemy normalnie funkcjonować. Do zobaczenia.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz